Zrób coś wreszcie.
Żywi nie są cierpliwi.
Ukrywam przed wszystkimi
Twoją śmierć.
Nadal razem bywamy
na wielkich przyjęciach.
Zacieram wszystkie ślady
za cmentarną bramą.
Nie ufaj śmierci.
Wieczny odpoczynek
to tylko wakacje.
Umieramy coraz piękniej
w kolekcji Gianiego Versace.
Elegancja jest pisklęciem estetyki.
Biegamy po kościołach mody
wierząc że w pomarańczy będzie nam do twarzy.
Całujesz mnie w przymierzalni
patrz, w zieleni po prostu klęska Rzymu.
Rozwiązujemy rebusy naszych archeotypów.
Przekładamy berety na języki obce.
Wieczorem mamy zaproszenie
na wernisaż Sądu Ostatnecznego.
Wchodzimy bez biletów.
Dzisiaj jest martwy wstęp.