Wy
którzy piszecie do mnie listy
bewstydnie młodzi łucznicy
napinający mięśnie słów
czy widzicie perfekcyjną choreografię pustki?
I kiedy już ta przestrzeń
wejdzie wam w krew.
I kiedy ta równina
gładka jak plaster lodu
wejdzie wam w krew.
I kiedy ta parzysta łatwość życia
wejdzie wam w krew.
Uwaga: Stopień
Nastąpi gwałtowna zmiana kierunku.
A kiedy osiągniecie cel
dalej iść będzie
już tylko kierunek.
Sklepy zoologiczne.
Obóz internowanych
z mojego dzieciństwa.
Świnki morskie. Papugi. Knarki.
Chorowity zapach niewoli.
Trociny wydarzeń.
W domu wypluwałam depresję.
Kotka Antygona nie pokazała się wiecej.
Łapki na myszy pod Verdun
i potem ciąg dalszy aż do Auschwitz.
Nie wiedziałam czym to się skończy
kiedy zgłaszałam się do życia.
Na ochotnika.