Tu zginęła moja żona.
Tu narodził się Cherubinek.
Tu zamordowano Cherubinka.

Tu czekam na nic więcej.
Tu topniejący śnieg.

Tu język Goethego popiół i pył.
Tu nikt nie wraca kiedy życie trwa.

Tu czas na łańcuchu
przykuty do losu.

Dziękuję, madnarynek nie jadam.


Które z nas pamięta jeszcze
wspólny wyjazd do Włoch.

Zostaliśmy zakwaterowani
w Teatro alla Scala.
W samym gardle opery.
Z widokiem na geniusz.

Wpatrywaliśmy się w siebie
powietrze przecinając wzrokiem.
Na twój espressivo sopran
odpowiadał natychmiast mój tenor.

Teraz milczymy uporczywie
w zapleśniały talerz
chociaż
nie mamy powodu do narzekań.

Spłaciliśmy długi. Skończyliśmy budowę domu.
Śmierć przeszła już na naszą własność.