Tu zginęła moja żona.
Tu narodził się Cherubinek.
Tu zamordowano Cherubinka.

Tu czekam na nic więcej.
Tu topniejący śnieg.

Tu język Goethego popiół i pył.
Tu nikt nie wraca kiedy życie trwa.

Tu czas na łańcuchu
przykuty do losu.

Dziękuję, madnarynek nie jadam.


W Dniu Żywych
umarli przychodzą na ich groby
zapalają neony
i przekopują chryzantemy anten
na dachach ich grobowców
z centralnym ogrzewaniem.

Potem
zjeżdżają windami
do swej codziennej pracy:
do śmierci.