Tak pisać aby nędzarz
myślał że pieniądze.
A ci co umierają:
że to urodziny.
Tragarze. Pod moją stałą obserwacją.
Idę za nimi zabezpieczając ślady.
Tropiąc ich długie zaszyfrowane palce.
Śmiertelne wełniane płaszcze
z metalowymi guzikami
nadawczo-odbiorczymi.
Wchłaniam ich bezdomny aromat.
Podziwiam nałóg dźwigania.
Przechodzą właśnie na drugą stronę
mojej pięćdziesiątki piątki.
Czasem przystają pod prąd.
Nie słyszą nawet
zachrypniętego wiersza
wydobywającego się z megafonu walizki.