Które z nas pamięta jeszcze
wspólny wyjazd do Włoch.
Zostaliśmy zakwaterowani
w Teatro alla Scala.
W samym gardle opery.
Z widokiem na geniusz.
Wpatrywaliśmy się w siebie
powietrze przecinając wzrokiem.
Na twój espressivo sopran
odpowiadał natychmiast mój tenor.
Teraz milczymy uporczywie
w zapleśniały talerz
chociaż
nie mamy powodu do narzekań.
Spłaciliśmy długi. Skończyliśmy budowę domu.
Śmierć przeszła już na naszą własność.
W Dniu Żywych
umarli przychodzą na ich groby
zapalają neony
i przekopują chryzantemy anten
na dachach ich grobowców
z centralnym ogrzewaniem.
Potem
zjeżdżają windami
do swej codziennej pracy:
do śmierci.