Podczas świąt można wreszcie
wyłączyć telefon.
Jeżeli urodzi się Bóg
zapuka sąsiadka.
Ogladam Casablankę
z takim samym jak zawsze
apetytem na dygresję.
Zabawiam się samotnością.
Do tego gorące mleko z miodem.
Mój szósty palec u ręki
wystukuje litery.
Nie napiszę nic więcej.
Dalszy ciąg wieczoru
jest nietykalny.


Tu zginęła moja żona.
Tu narodził się Cherubinek.
Tu zamordowano Cherubinka.

Tu czekam na nic więcej.
Tu topniejący śnieg.

Tu język Goethego popiół i pył.
Tu nikt nie wraca kiedy życie trwa.

Tu czas na łańcuchu
przykuty do losu.

Dziękuję, madnarynek nie jadam.